czwartek, 13 maja 2010

Zajebista nagroda

Wieczorem dzwoni mi budzik.
- O, miałam oglądać film - mówię - Tylko nie pamiętam jaki.
- Ee, nie oglądaj, w telewizji są nudne filmy - radzi mój Współlokator. - Jak chcesz to mam "Zmierzch tytanów".
- Wiem! - Przypominam sobie radośnie. - To była "Pianistka". Ekranizacja powieści Jelinek.
W oczach Współlokatora widzę dwa duże znaki zapytania.
- Jelinek. Dostała literacką nagrodę Nobla. Pisze feministyczne takie...
- No to konkretnie zajebiście - przerywa Współlokator. - Nobel to po angielsku szlachetny?
- Nobel to nazwisko...
- Wiem przecież! Ale czy to znaczy szlachetny, czy nie?
- Noble to szlachetny po angielsku.
- I co, on był takim zwykłym kolesiem i wynalazł tylko nagrodę? Nie, niemożliwe. Chyba musiał być jakimś zajebistym skurwielem - zastanawia się Współlokator.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz